Zanim zacznę, chciałam gorąco wszystkim podziękować za maile, komentarze i wszelkie dowody wsparcia w ostatnich tygodniach mojego życia.
Jesteście KOCHANI i dodaliście mi niezwykle dużo sił w tym trudnym dla mnie okresie ...
Jeszcze raz DZIĘKUJĘ !!!!
A teraz wracam do tematu postu .....
Wczoraj już swoje powiedziałam, dziś już mi trochę przeszło i tak naprawdę nie pozostaje mi chyba nic innego jak zakasać rękawy i do roboty, ale ... no właśnie zawsze jest to ale ... niestety obecnie zdecydowanie odpada .... po prostu raz, że jestem strasznie słaba, a dwa zalecenia lekarzy ... nie chcę tam z powrotem wracać, więc od rana wzięłam się ale ... za dyrygowanie! Co prawda mężowi się upiekło, bo jest w pracy, ale chłopakom to już nie ... zaczęli od sprzątania swoich pokoi .... A mąż prędzej czy później wróci, oj wróci .... i gwarantuję - nie wykręci się .... hihihi :))
Tylko nie myślcie, że jestem jakąś świruską czy maniaczką czystości ... żadna ze mnie perfekcyjna pani domu ... oj to, to nie ... ale jak się nie da przejść przez pokój, to już wydaje mi się "lekką" przesadą ...
Okey ... koniec z tematem sprzątania :))
Wiecie jakie to fajne uczucie wyjść na świeże powietrze po 3 tygodniach ? Jeszcze do własnego ogródka? Przed chwilką wróciłam z krótkiego spacerku po lesie .... niestety dłużej nie dałam rady ... osłabienie i ból dały się we znaki ...
Śladów wiosny nie znalazłam ... jak to było w bajce o Franklinie: "wszędzie śnieg, śnieg i tylko śnieg ... :(( "
Kicia po spacerku zasnęła na pufie ... jak widać nie tylko ja się zmęczyłam ....
W łazience zmieniłam dekorację ... O! jednak to znalazłam jakieś ślady wiosny ... hihihi ..... bazie :)) Zawsze to coś:)
A to już na stole w kuchni ... Na razie bez szału, ale w przyszłym tygodniu oprócz bazi pojawią się kurczaczki, zajączki i jajeczka ...
W końcu święta tuż, tuż ... :))
piękne zdjęcia to po pierwsze, a po drugie cieszę się, że jesteś już w domu z rodzina :* :* tylko uważaj na siebie, nie przemeczaj się, wiem wiem idą swieta pewnie dużo pracy jak w kazdym domu w tym czasie, ale pamietaj zdrowie najważniejsze :*
OdpowiedzUsuńDzięki Kochana .... oj tak zdrowie najważniejsze ... wiesz ja jakoś w tym roku nie szaleję przed tymi świętami ... jednak zmęczenie daje o sobie znać ... a poza tym coś nie czuję tej atmosfery świątecznej ... ten śnieg mnie dobija, dopadła mnie dziś jakaś chandra i nic mi się nie chce :(((
UsuńJak ja Cię rozumiem z tym sprzątaniem. Byłam tylko trzy dni w szpitalu i po powrocie miałam poczucie że wszystko, absolutnie wszystko powinnam posprzątać. Sił starczył na umycie podłóg. No ale powoli wszystko wróci do normy i u Ciebie. Ganiaj swoje chłopstwo do roboty i ćwicz palec-rozkazalec. Oby Ci ze stawów nie wypadł ;)
OdpowiedzUsuńA święta... a święta będą piękne Waszą miłością :)
Cieszę się, że mnie rozumiesz ... Wiesz dobrze, że mam jeszcze leki bo na "trzeźwo" to bym tego chyba nie wytrzymała ... I powiem Ci, że jakoś nie czuję tych zbliżających się świąt ... śnieg, zimno i jakoś tak bardziej bożonarodzeniowo niż wielkanocnie ... mam coś dzisiaj chandrę ... chyba stałam lewą nogą .... :(((
Usuń