e- mail

Witam!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, pisz na maila: dom.ogrod.las@gmail.com
Pozdrawiam
Neti

wtorek, 31 lipca 2012

"Chata wolna"

Jedno moje dziecko bawi się na koloni, drugie dziś odwiozłam na kilka dni do  babci ( w końcu wakacje:)), mąż w pracy a ja sama :(( Buuu... Tak jakoś cicho, nikt nie krzyczy, nie hałasuje, nie piszczy... chyba odzwyczaiłam się od ciszy ... W moim domu zawsze jest pełno dzieci, bo to koledzy, koleżanki i robi się gwarno ...  zawsze coś się dzieje, a teraz ? Dobrze, że zwierzaki jeszcze są :))  Właśnie wróciłam z Nelą ze spacerku. Wybiegała się i trochę mi "zapozowała" do zdjęć...

Jednak szybko się znudziła ... 
 
No cóż... "chata wolna", więc korzystając z "wolnej łazienki" idę wziąć mega kąpiel z pianką. W CISZY i bez ciągłego pukania do drzwi i krzyków: "Mamusiuuuu, kiedy wychodzisz ?" ....   "a on mi coś zabrał ...",   " powiedz mu coś...",  "jesteśmy głodniii...."
Idę się relaksować, ach ... aż dziwnie się czuję, że mam czas tylko i wyłącznie dla siebie :))  hihihi ....


poniedziałek, 30 lipca 2012

Konik polny, pasikonik czy jeszcze coś innego? Oto jest pytanie ...

"Nie ruszaj się , siedź spokojnie"- usłyszałam nagle od męża, którego wzrok kierował się w stronę mojej głowy. - " Coś Ci siedzi na włosach ..." I bądź tu człowieku spokojny. Ja mega panikara, na tekst, że coś mi odpoczywa na głowie, oczywiście głośno i donośnie zaczęłam krzyczeć, żeby mi to "coś" ściągnął  z głowy.... aaaa... Ale mój mąż jakoś nie przejął się zbytnio moimi piskami,  skoczył po aparat  i z zainteresowaniem ciachał fotki .... Oczywiście ciągle nie wiedząc, co tak długo spoczywa na mojej czuprynie ...  nie wytrzymałam i  mój kochany małżonek nie miał już wyjścia, zabrał szanownego osobnika z moich włosów.
 No trochę się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam gościa... Malutki, zielony, wręcz przeźroczysty ... Konik polny, pasikonik, a może jeszcze coś innego  ??? ... nie wiem ... :/ Koniki mają krótkie czułka, a pasikoniki długie. Ten miał baaardzo długie... I bądź tu człowieku mądry ... W każdym bądź razie, takiego osobnika na żywo nigdy nie widziałam.  W pewnym stopniu , nawet śliczny :))


piątek, 27 lipca 2012

Wyjazd na kolonie ...

Kiedy  dziecko wyjeżdża pierwszy raz na kolonie, człowiek czuje, że nasza mała  istotka, już wcale nie jest taka mała, że powoli dorasta i bez nas też potrafi sobie poradzić.  A kiedy dziecko wyjeżdża kolejny raz,  człowiek powinien się już przyzwyczaić.  Jednak jakoś ja nie mogę ... ciągle ściska mnie w sercu na widok odjeżdżającego pociągu ... Dziś mój starszy synek wyjechał nad morze, licząc zimowiska i kolonie, to już 5 - ty raz .  Teraz, kiedy próbuję sklecić kilka zdać, właśnie jedzie  w pociągu i z tego co wiem świetnie się bawi. 
Bardzo się cieszę, że dorasta, że jest odpowiedzialny,   ...  ale już powoli czuję, że jestem mu  coraz mniej potrzebna ... Wśród kolonistów był w grupie starszych dzieci , a ja go ciągle  widzę jako małego chłopczyka .... 
Przed chwilą dzwonił, żebym nie zapomniała nakarmić jego zwierzaków. Usłyszałam po raz setny, szczegółowe wytyczne ile dać pokarmu rybkom, ile Kubusi ( to jego papużka) a co Kicusiowi ( to z kolei króliczek). Więc nie mam wyjścia, lecę nakarmić zwierzyniec...

Kubusia,  przy okazji  karmienia wykonała kilka rund po pokoju ...

Kicuś przed snem obowiązkowo musiał pobiegać po pokoju ...

A przy okazji Spryciarz również został nakarmiony. To z kolei chomiczek młodszego synka... I  nawet wyczyściłam klatkę... ot, tak mnie wzięło na wieczór ...

 Reszta zwierzyńca, czyli pies i kot,  już dawno śpi. Kitka wygrzewa się w łóżku, a Nela  chrapie na legowisku ... 

 Lecę do mojego młodszego Skarba, który jeszcze na szczęście nigdzie nie wyjeżdża. Dziś śpi ze mną ... moje Kochanie ma nockę, to ja sama spać nie będę ... nie mam mowy ... :)

niedziela, 22 lipca 2012

Częstochowa

Czasami zdarzają się w życiu takie sytuacje, które wydają nam się beznadziejne. Takie, z których już nie mamy wyjścia, kiedy powoli tracimy nadzieję, że będzie lepiej, że coś się uda ... I nagle zdarza się cud! Ja właśnie w piątek coś takiego przeżyłam.  Moje kolejne marzenie się spełniło. Dostałam szansę i pracę o jakiej marzyłam, dlatego moja zapowiedziana podróż dziękczynna do Częstochowy odbyła się już następnego dnia.
Co roku staram się jeździć do Częstochowy, miejsca dla mnie magicznego, gdzie zdarzają się cuda i spełniają marzenia.  Klasztor na Jasnej Górze, to  miejsce, gdzie czas się zatrzymuje, gdzie możemy poddać refleksji nasze życie, gdzie człowiek czuje tą magiczną moc. Po powrocie zawsze jestem tak niesamowicie, wewnętrznie spokojna ... trudno to opisać ... 
Mój młodszy syn, który  specjalnie nie czuje tego klimatu, musiał mieć zapewnione dodatkowe atrakcje. Dlatego obowiązkowo wybraliśmy się podziwiać widoki z wieży, pooglądać armaty na wałach, pospacerować po okolicznym parku... A w parku jeziorko, fontanna i powoli wygląd mojego dziecka zaczął budzić małe  zastrzeżenia.... Oczywiście cały mokry i brudny ...   No ale cóż, jak to mówią, dziecko brudne to dziecko szczęśliwe.  A ja jako przewidująca mama, oczywiście ciuchy na zmianę miałam ... uff, jak dobrze... a rano słyszałam  "Po co tyle ciuchów bierzesz ?", jak widać szybko się przydały...:) Czasami lepiej nosić niż się prosić ...:))

Widok z wieży robił wrażenie. Ja jako osoba z lękiem wysokości, ciągle nie wierzę, że wyszłam tak wysoko. Zejście było niesamowitym dla mnie wyzwaniem ... aaaaaa ....

W parku, przywitała nas piękna tęcza i  kacza rodzinka :)



Fontanna była nie lada atrakcją ...  pisku i śmiechu co niemiara...

A wracając z Częstochowy, z samochodu podziwiałam  przepiękny zachód słońca ...
Zmęczona, wręcz wykończona po całym dniu, ale szczęśliwa jak nigdy ...  Ta wizyta dodała mi wiary we własne siły i naładowała mnie pozytywną energią :))

czwartek, 19 lipca 2012

Jarzębina

Lata 80, ja mały berbeć wpatrzony jak w obrazek w swoją mamę. Zawsze elegancka, pięknie ubrana, zadbana, po prostu idealna ... Też chciałam być taka jak ona ...  Pamiętam jak w lecie,  robiła mi wianki z kwiatów, a ja w tym dniu nosiłam je z taką dumą jakby były największym skarbem ... Hihi, sama też je zakładała... Czułam, że te chwile nigdy nie miną, że jest tylko dla mnie ... A jesienią,  kiedy pojawiała się na drzewach jarzębina,  robiłam korale,  dla  mamy,  babci... nie miały wyjścia, obowiązkowo wokół szyi musiała się przeplatać  soczysta czerwień ....   
Ach, wspomnienia, wspomnienia .... Czy coś zostało z dzieciństwa?  Też wykonuję biżuterię, szczególnie kolczyki.  I niektórzy mówią, że jestem podobna do mamy, choć czy ja wiem? Fakt, kolor włosów ten sam, okulary - mamy obie, i to by było chyba na tyle ... Wydaje mi się , że różnimy się pod każdym względem, no może jeszcze charakterek mamy ten sam  ... ale tylko czasami! ...  Ona uparta i ja uparta, ona pyskata i ja, choć może  ja w mniejszym stopniu ... ;)  Jestem jej wdzięczna, że mnie tyle nauczyła, że przekazała takie wartości, które staram się pielęgnować i przekazywać swoim synom. Teraz moja mam odpoczywa na wczasach, cieszę się, że wreszcie ma czas dla siebie i taty. Dzieci odchowali i w końcu mogą cieszyć się sobą.  Bardzo ich kocham i im jestem starsza, tym więcej rozumiem,  to ile poświęcili dla mnie i mojego brata,  jaki kawał dobrej  roboty wykonali ... Ach, rodzicielstwo... wcale nie takie proste jakby się nam wydawało... Teraz, kiedy mój starszy syn wchodzi w okres dojrzewania, powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, co moja mama ze mną musiała przeżyć... uff, nie było lekko! 

A wracając do jarzębiny, która ewidentnie kojarzy mi się z jesienią ...  Dziś trochę się zdziwiłam ... lipiec a już czerwono na drzewach :/  Nie jest to jeszcze taka mocna czerwień, ale  ... korale można już spokojnie wykonywać ... :)) W lesie zrobiło się tak kolorowo :)) A ostatnio gdzieś przeczytałam, że podobno, kiedy jarzębina jest obficie obsypana gronami, zapowiada to mroźną zimę... Ups...




środa, 18 lipca 2012

Mrówki

Mrówki. Mój mąż czasami mnie porównuje właśnie do nich. Twierdzi, że na chwilę nie usiądę, a jak już mi się uda, to na pewno coś wymyślę :)) Do pracy oczywiście, hehe:)  I chyba coś w tym jest, ale szkoda mi czasu, życie jest takie krótkie, że nie chcę zmarnować ani chwili. A tyle jest przecież do zrobienia :)  W tym roku, tak się złożyło, że  nigdzie nie jedziemy na wczasy, dlatego trochę zaplanowałam na te wakacje :) Mój mąż się już zapowiedział, że chciałby trochę odpocząć podczas urlopu ... Hihi, oczywiście Kochanie, jak sobie życzysz :) Będziesz odpoczywał na drzewie... bo czekają nas domki  dla chłopaków:) Hihihi......

A propos mrówek, to myślałam, że wszystkie z tego gatunku "leśnego " są takie same. A tu proszę, różnią się brzuszkami.  O przepraszam, to odwłokami ... Mój syn strzelił mi taki wykład o mrówkach, że było mi łyso... już wolę więcej nie pytać. Lepiej wcześniej sprawdzić , poczytać ... bo później normalnie wstyd ... A swoją drogą, jak człowiek  niewiele wie .... 
Co tam kochana u Ciebie słychać?
 A po staremu, nic tylko praca, praca, praca ....

Moi ogrodowi pracownicy...

wtorek, 17 lipca 2012

Hosta

Z trzech posadzonych w zeszłym roku host, jedna właśnie wypuściła kwiaty.  Ma delikatne  płatki, pod światło lekko przeźroczyste, po prostu  piękne. Trochę przypomina mi storczyki :)) Napatrzeć się nie mogę...

Tak było jeszcze 3 tygodnie temu...
A tak jest dzisiaj...

 Hosta ... delikatna i piękna:))
 

poniedziałek, 16 lipca 2012

Bluszcze

W zeszłym roku posadziłam śliczne bluszcze. Chciałam aby rosły i  oplatały pięknie sosny. Bluszcze zimozielone były stosunkowo duże jak na kupione roślinki, bo ich wysokość sięgała ponad 1,5 m. Wydawało mi się, że się przyjęły, bo pojawiły się odrosty. Niestety zima dała im się we znaki :( A ja też nie pomyślałam i nie zabezpieczyłam ich agrowłókniną ... efekt? Zmarzły i padły:(( Już je miałam wykopywać, kiedy ostatnio zobaczyłam nowe listki :)) hihihi, ale fajnie, jednak coś z nich będzie:))


piątek, 13 lipca 2012

Niebo

Lubię patrzeć w niebo ... tak po prostu ... to taka chwila zapomnienia, refleksji ... czas, kiedy mogę  zastanowić się, pomyśleć ... 
Czasami niebo służyć może jako świetna zabawa:))  Kiedy byłam mała i jechałam z rodzicami na wczasy, żeby czas szybciej minął, mama wymyślała różne zabawy. Jedną z nich było patrzenie w niebo i odgadywanie chmur, co która przedstawia.  Potwór, potwór, krzyczałam ... Nie, nie to żaba, o teraz smok .... Zabawy było co nie miara. wszyscy śmialiśmy się i droga mijała bardzo szybko... Teraz ja bawię się tak podobnie ze swoimi dziećmi i zabawy jest tyle samo. Z tym wyjątkiem, że to ja jestem mamą ... 
Ach, niebo jest fascynujące, inspirujące,  za każdym razem inne,  nigdy takie same...
 
Dziś wieczorem  wyglądało tak...


A przed chwilą zrobiło się lekko przerażające ...


wrr ... robi się groźnie ...


środa, 11 lipca 2012

Rabata skończona!

Rabata skończona :))  Hurra ... Berberysty, cisy, hortensje, azalie, kosodrzewiny ... wszystko posadzone :)   Ale zrobiło się pięknie :)) 
 I pomyśleć,  że jeszcze dwa dni temu tak wyglądało ...
 A teraz ...
Mmm... ale się cieszę :))
Wokół rabaty wyrównałam teren i posiałam trawę.  Posadziłam również trzy choinki i  dwa cisy, kiedy urosną  stworzą  efektowny żywopłot.  
Z okna w łazience wygląda to tak ...
Jeszcze tylko trawka urośnie i będzie super :)

W spróchniałym pniu posadziłam takie oto maleństwa...

Zielony berberys znalazł swoje miejsce na ścieżce z białych kamyczków ...
Podobnie czerwony berberys, który pod wpływem słońca przybiera niesamowite barwy ...

Piękne, różowe kwiaty to hortensja ...
 


 
Cis  i kosodrzewina są jeszcze malutkie, ale kiedy urosną będą bardzo efektownymi drzewkami ...
 Starzec popielny ma jasne i srebrzyste liście. Wygląda bardzo efektownie. Podobno jest to roślinka, która często przemarza, dlatego zalicza się do jednorocznych. Ale sprzedawczyni powiedziała mi, że jej rośnie już któryś rok, może mnie też się uda ...
Wieczorem wygląda równie efektownie ...
Przed zachodem słońca ...
  ... i  po zachodzie słońca ....

wtorek, 10 lipca 2012

Przyszła pora na wykonanie rabaty.

Rabata. Biorę się za jej wykonanie, będzie przed domem. Jedną już mam, tą którą zrobiłam w zeszłym roku, ale teraz przyszła pora na kolejną. 

Roślinki  właśnie kupione ...
 Kora już jest, na razie 11 worków 80 l ....
Kamyczki też przywiezione ...

Buk pocięty  i porąbany na kawałki ...

... zabezpieczyłam  farbą w kolorze orzecha. Powstanie z nich palisada wokół  rabaty ... :)

Od kilku dni wyrównywałam teren pod rabatę ...

Teraz przyszła pora na jej wykonanie. Okey, biorę się do pracy ...
Agrotkanina nałożona, granica rabaty wyznaczona palisadami ...