Ferie, ferie i po feriach ...
Jak było? CUDOWNIE :) Mój starszy Skarb spędził tydzień w Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie szusował na nartach i świetnie się bawił z resztą grupy ... Na zimowisko pojechał już trzeci raz ... W tym roku jego relacja baaardzo się różniła od zeszłorocznych ... widać że moje dziecko dorasta :)) hihi ...
A młodszy, ten czas spędził w domu, ale starałam się mu zorganizować czas jak najlepiej ... Byłam tylko dla niego, co niestety nie zawsze się zdarza ... Najpiękniejsze co mogłam usłyszeć : "Mamuniu, te ferie były suuuperrrr! "
Pogoda dopisała, więc obowiązkowo ... codzienne wypady na górkę i szybkie zjazdy na "dupolotach" ...

Okey ... koniec wspomnień z mojego dzieciństwa ... wracam do kończących się ferii ...
... popołudniami spędzaliśmy czas na zabawie:
puzzle ... osobiście UWIELBIAM, zaraziłam tym mojego synka i muszę przyznać ... jest w tym naprawdę baaardzo dobry ... 500 puzzli to dla niego pikuś! Ostatnio robiliśmy zawody ... układanie dwóch różnych układanek 100 elementów na czas ... kto pierwszy ten wygrywa ... i co? I przegrałam ! ... bez komentarza ...
klocki ... wszystkie rodzaje .... to dopiero jest zabawa ... Codziennie wymyślaliśmy inne historie, a to skoki narciarskie, a to zabawa w policjantów, strażaków ... oczywiście "ludki" w roli głównej ...
wieże, zamki, garaże ....
rysowanie, malowanie, wyklejanie ....
i oczywiście czytanie ... głównie na wieczór. Wczoraj wieczorem wrócił mój starszy Skarb z zimowiska i od rana chłopaki bawią się, czytają, opowiadają ... widać stęsknili się za sobą ... :))
Też dokładnie pamiętam ferie z tamtych lat ^^ Zresztą nie tylko ferie! Cały rok, całe dnie na podwórku z dzieciakami z sąsiedztwa ... To były czasy! A teraz ... ? Szkoda gadać. Niestety tak to wygląda, że teraz dzieciaki wola komputer od piłki :/ Smutno mi jak patrzę na to wszystko.
OdpowiedzUsuńPóki co mieszkam w blokowisku (ale już niedługo!) i strasznie mi nie pasuje takie miejskie dzieciństwo moich dziewczyn ... Sama wychowałam się w małej miejscowości, gdzie to wszyscy się znają i nie ma "stracha" puścić dziecka przed dom :) Dlatego troszkę mnie cieszy powrót (bo są też tego minusy) na stare śmieci ... Tam mimo, że również wiele się zmieniło od naszych czasów ;) , to widać dzieci na ulicach i wszystko jakoś toczy się wolniej ...
P.S. Również kochamy puzzle! Zbieramy!
Dokładnie, niestety tam gdzie wcześniej mieszkaliśmy powstał dom obok domu, nawet uliczki które kiedyś były dojazdowe teraz są baardzo często uczęszczane .. nie ma jak dzieciaka na rower puścić, bo strach....na wsi jest trochę inne życie ... może teraz w zimie tego tak nie widać, ale w lecie ... oj w wakacje to dzieciaki są cały czas na dworze ... ja się nawet śmieję, że jak się tu przeprowadziliśmy to dzieciaki mają taki raj ... jak na nich w lecie patrzę jak beztrosko się bawią, jeżdżą na rowerze, biegają po łąkach, wspinają się po drzewach ... jak "Dzieci z Bullerbyn" ...:)) I powiem Ci bardzo mi (nam) takie życie pasuje... A do miasta jeździmy regularnie, tam też pracujemy, chłopaki chodzą na dodatkowe zajęcia z angielskiego ... A tu, na wsi przynajmniej tak jak powiedziałaś, wszystko toczy się wolniej :) Klasy w szkołach też są mniej liczne, dzieciaki się znają, i wbrew pozorom poziom nauki jest bardzo wysoki !
UsuńPodniosłaś mnie na duchu :)) Ponieważ ukazałaś jako plusy te punkty przeprowadzki, których najbardziej się boję - zmiana szkoły i poziom nauki ... Choć z tym drugim to u mnie może być gorzej ... :/ Obym się myliła!
Usuń"Dzieci z Bullerbyn" ... ^^ Ukazują idealne dzieciństwo! Takie jakiego życzyłabym wszystkim dzieciom :)
Te małe szkoły mają niesamowity plus ... wszyscy się znają, nauczyciel wie wszystko o dziecku, zna jego plusy i minusy. A w molochach uczeń jest bardziej anonimowy przez co nauczyciel nie jest mu w stanie poświęcić tyle uwagi. Obyś się miło rozczarowała i zmiana szkoły nie była taka straszna :))
Usuń:*
UsuńZawsze lubiłam ferie jak byłam dzieckiem :) To najfajniejszy czas w zimę. Fajnie, że Twoje chłopaki mieli udane ferie, to najważniejsze, bo zawsze potem będzie co wspominać! :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie o to mi chodzi, bardzo bym chciała aby kiedyś swoim dzieciom opowiadali jak spędzali ferie. Czas tak szybko ucieka, chłopaki tak szybko rosną, dlatego wydaje mi się, że najważniejsze są wspólne chwile, a moi chłopcy uwielbiają takie momenty.... I ja też:)
UsuńOj pamietam.....ferie to byl super czas, od rana do nocy na dworzu, a to zjazdy na sankach z gorki, a to bitwa na sniezki lub pomysl na zbudowanie igla ze sniegu najwazniejsze tylko bylo by byl snieg....a teraz...hmmm.... jeszcze nie wiem....moja corunia jeszcze jest na tym etapie, ze na dworze uwielbia byc- lepimy balwana, robimy orzelki na sniegu, jezdzi na sankach i nartach, a komputer....nie za bardzo jej pozwalam..1/2 godz na gre uwazam ze to wystarczajaco dla 4 letniego brzdaca .... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dokładnie, to były czasy :)) A swoją drogą to Twoja córeczka ma szczęście, że ma taką mądrą mamę :)) Wiem, że technika idzie do przodu, ale wszystko z umiarem ... moich chłopaków na szczęście nie ciągnie tak do gier ... może dlatego, że nie zaszczepiłam w nich miłości do komputerów. Według mnie mają czas ... lepiej żeby czas spędzali na zewnątrz, na zabawie, jakaś książka, prace plastyczne ... a komputer? Jest w naszym domu obecny, ale to nie członek rodziny ;)
Usuń