e- mail

Witam!
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, pisz na maila: dom.ogrod.las@gmail.com
Pozdrawiam
Neti

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Drzewa miłości ...


Pogoda cudowna, słońce, błękitne niebo, ptaszki śpiewają ... tylko ... no właśnie tylko ten śniegggg ...  wrrr ...
Ale jak zapowiadają meteorolodzy jeszcze trochę, jeszcze chwilkę i na termometrach zobaczymy plus 14 stopni C. Ach... już się doczekać nie mogę :)) 
 Korzystając z wiosennych promieni, posiedziałam trochę w ogrodzie i spoglądając na drzewa przypomniał mi się "Domek na prerii" ... Kiedy byłam mała, no może troszkę starsza, taka powiedzmy nastolatka ... był to jeden z moich ulubionych seriali ...  Zawsze, kiedy wśród bohaterów następowała "wielka miłość"  znaczyli to na "drzewie miłości". Na pamiątkę, aby wszyscy wiedzieli :)) 
Zresztą w większości filmów taki motyw występował ...   
U mnie w ogrodzie, też są takie drzewa :)) Zanim kupiliśmy działkę, nasz lasek był świetnym miejscem do spotkań ...  :)) Zakochani przychodzili, często w ukryciu przed rodzicami ... tu mieli zagwarantowaną ciszę i spokój ... 
A drzewa ? Na nich widać, że niektórzy mieli by co wspominać ... :)) 


 

 Kitka chyba też chce  coś wyskrobać ... czyżby się zakochała ???


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Śmigus Dyngus czy Prima Aprilis ...?

No właśnie ! Największy dowcip zrobiła chyba wszystkim pogoda :) Wiosna to czy zima? Lany poniedziałek czy raczej śnieżny poniedziałek ? 

Ten oto przecudny zajączek wielkanocny, wykonany przez moich kochanych przyjaciół mnie dziś strasznie rozbawił ...  Jedno jest pewne ... takich świat, jak te w tym roku, to ja jeszcze nie przeżyłam ... i zapamiętam je na baaardzo długo ... W końcu nie co roku można ulepić zajączka ze śniegu, a zamiast polewania wodą bić się śnieżkami ... hihihi ... 

U mnie tyle śniegu, że przez całą zimę tyle nie było ... nawet gałązka nie dała rady ... 

 


niedziela, 31 marca 2013

Zajączek

Kiedy zbliża się Wielkanoc moi chłopcy są tak podekscytowani, że  nie da się tego opisać, ale w sumie to  wcale im się nie dziwię ...Tuż przed śniadaniem wielkanocnym, przygotowują dwie marchewki  ( od każdego po jednej:)) i wystawiają w miseczce ...  przed drzwi wejściowe ... Kiedy marchewki znikną znaczy, że ... był zajączek :))
Zaraz po śniadaniu  rozpoczyna się WIELKIE poszukiwanie prezentów .... 

 
 

Chłopaki biegają i z przejęciem szukają niespodzianek ukrytych gdzieś w ogrodzie ... oczywiście przez zajączka ...
 
Prezenty mogą znajdować się wszędzie dlatego wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie ...

Kiedy jednak udaje się  je odnaleźć radość jest ogromna :)))

Poszukiwania odbywają się bez względu na pogodę .... szukaliśmy już w deszczu, mrozie, a nawet podczas burzy ... oj wtedy to były dopiero błyskawiczne poszukiwania ... hihihi .... W tym roku pogoda pokrzyżowała trochę plany ...  na śniegu wszystko widać ... Dlatego "zajączek" musiał wcześnie rano wstać, żeby śnieg zdążył zasypać jego ślady ... hihihi ...

Prezentów była oczywiście liczba parzysta ... po dwa dla każdego smyka  i po dwa wspólne  .... A dlaczego ? Wtedy wiadomo, że to już koniec ukrytych niespodzianek ...  inaczej szukaliby bez końca .... Dzięki liczbie da się jakoś wytłumaczyć, że to już koniec poszukiwań :))
Chłopaki razem stwierdzili, że w tym roku zajączek zaszalał :)) Oj tak, zgadzam się z nimi w 100% ... Babcia i wujek niesamowicie pomogli tegorocznemu zajączkowi. 
Dziękuję w imieniu szczęśliwych chłopaków:))



A tak swoją drogą, to tak się zastanawiam jak długo będzie trwała wiara w zajączka ... kiedy go wprowadzałam, wymyśliłam tak realną i rzeczywistą historię, że o mało a sama bym w niego uwierzyła ... hihihi ... Chłopaki są tak pewni, że istnieje ( podobnie jak św. Mikołaj), a mój mąż się śmieje, że któregoś dnia skończą się pomysły na prezenty i sposoby ich "magicznego"  umieszczenia w lesie ... hihihi ... no i jeszcze dochodzi zniknięcie marchewki, czyli jak tu cichaczem odejść od stołu ... ???

WIELKANOC

Kochani, specjalnie dla Was ....

sobota, 30 marca 2013

Święconka

Wczoraj wieczorem upiekłam baranki  i babeczki .... Oczywiście chłopaki pomagali ile mogli ... Rozbijali jajka, przesiewali mąkę, odmierzali i  miksowali wszystkie składniki ... Ciasto biszkoptowe wyszło super ... Dobrze, że babeczek było więcej, bo chłopaki nie mogli się oprzeć  ...


Dziś zarówno baranki jak i babeczki znalazły swoje miejsce w koszyczkach wraz z  jajkami, wędlinką,  chlebem, pieprzem i solą oraz  czekoladowymi słodkościami .... 
Niestety pogoda nie dopisała ... sypał śnieg i było naprawdę ziiimnooo .... a o wiośnie przypominały jedynie zielone bukszpany w koszyczkach ....

piątek, 29 marca 2013

Przedświątecznie

 
Ten tydzień tak mi szybko zleciał, że nawet nie wiem kiedy ...  Każdy kto mnie zna, wie, że ciężko mi usiedzieć na miejscu ... Niestety po szpitalu muszę zwolnić tempo ... i tu jest problem ... siedzę, siedzę i  za dużo "myślę"... i oto efekty mojego poszpitalnego odpoczynku ...





... do sypialni powstała nowa lampa ....
... do łazienki również ....
 

A w salonie zrobiłam coś z czego jestem najbardziej dumna ... Wykombinowałam, że z  dwóch kawałków płótna, z których miałam uszyć jeszcze  hamaki,  teraz zrobię coś innego ... i tak trochę pracy i gotowe ... Oto moje  zasłonki ... niesamowicie cieszą moje oko ... ach ... a do tego zmieniły wyjątkowo wygląd salonu ... zrobiło się tak ciepło i klimatycznie :)) 

 


Zrobiłam też  wianuszek wielkanocny ...

i  wspólną pracę z moim starszym synkiem ...
 



środa, 27 marca 2013

Urodzinki mojej połówki

Wczoraj mój Skarb miał swoje kolejne 18 urodziny :)) Kiedy wrócił wieczorem z pracy czekała na niego niespodzianka ..... 
Biedak chyba myślał, że zapomnieliśmy ... a my specjalnie od rana ani mru-mru, zero życzeń, chłopaki bez słowa do szkoły .... Ja oczywiście zwyczajnie, jak gdyby nigdy nic .... I w końcu mój Skarb pojechał do pracy ... widać było, że lekko zawiedziony ... 


 
Po południu upiekłam tort, oczywiście dekoracją zajęli się chłopcy ... Zrobili również piękne prezenty dla tatusia  ... wymyślali, wycinali, przyklejali ... reasumując bardzo się starali :))





Przygotowałam kolację przy świecach i z niecierpliwością wyczekiwaliśmy na powrót naszego Solenizanta :))  Działaliśmy przez walkie-talkie ...  hihi ...  ja w kuchni, a chłopaki   czatowali w  pokojach wypatrując przez okno zbliżających się świateł samochodu ... Raportowali każdy szczegół ... 
Młodszy synek nie mógł się doczekać i w końcu przedzwonił, o której dokładnie będzie, bo zaczyna się mecz i na niego czeka .... hihihi ...  To się nazywa ściema, hehe ... a swoją drogą, ciekawe po kim to ma ??? hihihi ... Cwaniak włączył nawet stoper i odliczał czas ... hihi ... 

Kiedy nasz solenizant podjechał, wyjęłam tort z lodówki .... uff, galaretka stężała na ostatni moment .... 

zapaliliśmy świeczki ... trochę ich było ... zdążyliśmy w ostatniej  chwili ...  Kiedy otworzył drzwi  ... głośno zaśpiewaliśmy  STO LAT, STO LAT ... pomagał nam podkład z netu, co wyszło naprawdę świetnie ... do tego pogaszone światła i tylko same świece ... ale był klimat ... Mój Skarb był tak zaskoczony, że zaniemówił ... hihihi ... Dzieciaki krzyczały "pomyśl życzenie, pomyśl życzenie" ...   i nasz solenizant jednym tchem zdmuchnął wszystkie świeczki ... 
Kochanie oby Twoje życzenie się spełniło :* Kocham Cię :*  Kochamy Cię  baaardzooo  :*  :*  :*  :*