Co zrobić z mężczyzną, który za wszelką cenę chce spełnić swoje marzenie, ale cały czas uparcie twierdzi, że przecież to wszystko dla dzieci? Kiedy usłyszałam tyrolka, poklepałam się w czoło i twardo powiedziałam "zapomnij". Dlaczego? Bo po pierwsze "to niebezpieczne"- chodzi o dzieci!!!, a po drugie cena - taka lina, rolki ... kosmos! No ale cóż, jak powszechnie wiadomo facet jak chce to osiągnie cel ( choć może to z kobietami tak jest ??? :P) W każdym bądź razie mój mąż nudził, nudził, no to ma ... Nie wytrzymałam dłużej i proszę oto efekty. Dzieciaki na wyjeździe, to mój Skarb szaleje... Obiecał, że wszystko będzie bezpieczne, a kosztować będzie przysłowiowe "grosze"... i ani się nie obejrzałam a cały sprzęt już jest ...
Lina ... do niej będzie przyczepione siedzisko ...
Karabińczyki, zaciski, blokady, śruba do mocowania siedziska ...
Stalowa lina ... to po niej podobno mamy śmigać :)
I najważniejsze rolki do zjazdu, wykonane przez "duże dziecko", czyli mojego mężczyznę ... Może nie wyglądają profesjonalnie, ale rolki są łożyskowane i chodzą jak marzenie ...

Okey, idziemy montować... trzymajcie kciuki :)) Mam nadzieję, że wieczorem efekty naszej pracy będę mogła zaprezentować :)
***
1 sierpnia 2012, godz. 20:15
Nie żeby było, że ja zawsze mam rację i wcale nie powiem "a nie mówiłam", ale ... No właśnie... Mam rację!
Wszystko było już zamontowane i na pierwszy rzut oka niby okey, gdyby nie fakt, że trzeba przecież linę naciągnąć... ot taki maluteńki drobiażdżek ... a ręcznie to można sobie co najwyżej ścięgno naciągnąć! Ale okey, podzwonił mój mąż do kolegów i ma wyciągarkę, czy jakoś tam. I naciąga, naciąga, niby wszystko jak ma być i dochodzi do próby! I co? I nic ... lina tak się naciągnęła, że mój kochany małżonek szanownymi czterema literami po ziemi jechał !!! ups, jak mi przykro...
Ale mój mąż od początku uparcie twierdził, że lina jest prawidłowa. Od razu jak ją zobaczyłam powiedziałam, że za cienka. Ale nie, co ja tam wiem ....przecież ona dwie tony pociągnie, wytrzymała itd. Jasne tylko, że lina nie ma służyć do ciągnięcia! I chyba trzeba by było wziąć pod uwagę fakt, że odcinek jest na tyle dłuuugi, że wystąpi tutaj dość duża siła obciążenia liny.
I co ja to słyszałam rano? " Kochanie, ja wszystko wiem, 2 godziny i będziemy śmigać, zobaczysz!". Taaa, właśnie widzę ... hahahaha :)))
Prawidłowej grubości lina będzie dopiero w piątek, więc z tych dwóch godzin, to kilka dni się zrobiło ... Ale ja nic nie mówię ... :P
***
1 sierpnia 2012, godz. 22.10
A na koniec dnia, trochę klimatycznie ... drzewa, pełnia księżyca i aby tego było mało głos naszej uszatki roznosi się po całym lesie ...
Dobrze, że dziś nie jestem sama ... hihihi ...